Miłość ich dusz zrodziła się nad morzem,
W dziewiczych, świętych gajach, pośród drzew,
Gdzie nieskalanych najad dźwięczy śpiew,
Z melodią strun, z grą wiatru będąc w sporze.
Czcigodny mag… dziwaczny i surowy
Nieomalże o ludzkiej krasie lic,
Spokojny wzrok, usta nie mówią nic
I krwistej wstążki pas zdobi kędziory.
Kiedy nad wodnym stepem mgła wstawała,
Czcigodny mag odprawiał święty akt,
Gromada gibkich najad w tańca takt,
Perłowym sznurem brzegiem podążała.
I jednej z nich, uroczej niczym ważka,
Czcigodny mag okazał swoją cześć.
Zapomniał, że uroda może zwieść,
Że otumania rozum krwista wstążka.
Kiedy poranne gwiazdy się przyćmiły,
Zapomniał o swych ślubach wielki mag,
Choć usta jej nie powiedziały „tak”,
To jednak oczy mu nie odmówiły.
Nim karty przeznaczenia się odkryją,
Odeszli z gajów świętych gdzie jest noc
Do miejsca, gdzie ich serc zanikła moc,
Gdzie serca ich miłością jedną żyją.